Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plan daltoński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plan daltoński. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 marca 2017

Praca w parach raz jeszcze

Praca w parach to efektywny sposób uczenia się, który przy okazji pozytywnie wpływa na relacje między dziećmi. Dzisiaj więc również sięgnęłam po tą metodę.
Media w ostatnim czasie mówiły dużo o odkryciu nowego systemu planetarnego TRRAPIST-1. Jeden z chłopców poruszył ten temat podczas zajęć, postanowiłam więc go zgłębić. Obejrzeliśmy film o tym odkryciu, rozmawialiśmy o nim. A na koniec puściliśmy wodze wyobraźni i zabawiliśmy się w "co by było, gdyby?". Co by było gdybyśmy chcieli polecieć na te planety? Musielibyśmy zbudować odpowiedni pojazd. Ciekawe kogo byśmy tam spotkali?
Od słowa do słowa i zrodził się pomysł na kolejne zajęcia. Na dzieci następnego dnia czekały koperty z trzema zadaniami:
Dzieci pracowały w parach - podział jest zawsze zwizualizowany na tablicy. Dzieci najpierw pracowały wewnątrz par (próbując przeczytać polecenia), a po upływie 5 minut (odmierzanych na specjalnym zegarze) mogły skorzystać z pomocy rówieśniczej poza parami. Jak w wielu wcześniejszych przypadkach, pomoc nauczyciela Żaczkom okazała się zbędna.
Zadanie z komputerem polegało na znalezieniu informacji, jak daleko jest z Szyszkowej do Mielca (założyłam, że tam właśnie produkowalibyśmy nasz pojazd kosmiczny :) ), a także należało wypisać miasta, przez które prowadziłaby droga. Zadanie z klockami lego polegało na zbudowaniu pojazdu, który pozwoli na dotarcie w odległe części kosmosu, a zadanie z kredkami - na przygotowaniu rysunku, jak dzieci wyobrażają sobie te planety.
Dzieci przystąpiły do pracy.

Po skończeniu spotkaliśmy się na dywanie, by omówić efekty pracy. 
Chłopcy, którzy planowali trasę, przekazali informację o liczbie kilometrów, a nawet znaleźli 3 alternatywne trasy prowadzące do Mielca. Skrupulatnie przepisali też nazwy miejscowości, przez które prowadzi trasa. Co więcej, trasę zaprezentowali też na wiszącej w sali mapie Polski.
Druga grupa zbudowała pojazd, który nie tylko doleci do układu TRRAPIST-1, ale też (o czym chłopcy samodzielnie pomyśleli) będzie mógł eksplorować planety i je badać. Chłopcy zaplanowali bowiem odczepiane minipojazdy, którymi będzie można zwiedzać planety, a także liczne mierniki, żeby móc zmierzyć temperaturę, czy wysokości oraz szczypce do pobierania różnych próbek. Na wypadek spotkania jakichś potworów, nie zapomnieli też oczywiście o mieczu. Znalazło się również miejsce na skrzynię na szaliki, gdyby się okazało, że jest tam dość chłodno.
Natomiast trzecia grupa przygotowała rysunek na temat tego, jak może wyglądać życie na tych planetach. Różnokolorowe "słońce", żółta trawa, złote niebo i istoty, które mieszkają w tęczowym zamku, a zamiast dłoni mają piękne kwiaty. Brzmi to tak zachęcająco i intrygująco, że chyba każdy chciałby się tam znaleźć!

To, co bardzo ważne, to to, że dzieci pracowały w oparciu o filary pedagogiki planu daltońskiego. Samodzielnie zaplanowały swoją pracę i ją wykonały, a także współpracowały ze sobą. 


czwartek, 9 lutego 2017

Skąd się bierze prąd? Eksperymentujemy.

W tym miesiącu króluje u nas technika. Zaczęliśmy od prądu, a właściwie od atomów, czyli małych "klocuszków", z których zbudowany jest świat (tak jak dzieci budują swoje pojazdy z klocków). Dzieci od razu zauważyły analogię w budowie atomu i w budowie Układu Słonecznego, o którym już się uczyliśmy. Elektrony krążące jak planety i już wszystko jasne :) Ruch elektronów od razu stał się łatwiejszy do wyobrażenia.

Przyszedł następnie czas na eksperymenty. Do biegania i skakania dzieci energię produkują same (niekiedy z nadwyżką ;) ), ale żeby mikser zaczął działać, musimy mu tej energii dostarczyć. Jak się więc ją wytwarza? Dzieci miały do dyspozycji model budowy elektrowni wiatrowej i słonecznej. Urządzenie to pokazywało, że można zamienić energię pochodzącą z wiatru i światła na prąd. Dzieci miały też do dyspozycji różne odbiorniki prądu - świecące żarówki, kręcące się kółeczka, brzęczyk, czy amperomierz, który pokazywał, kiedy prąd jest "silniejszy", a kiedy "słabszy". Eksperymentom nie było więc końca. 
Gdy następnego dnia do przedszkola przyszedł chłopiec nieobecny podczas pierwszych eksperymentów, dzieci chętnie mu wszystko pokazały i wytłumaczyły. Później przyłączył się wspólnych eksperymentów.
Dzieci samodzielnie zaczęły stawiać pytania badawcze. Czy brzęczyk będzie głośniej dzwonił przy oknie, czy przy lampie? Czy szybszy ruch skrzydeł wiatraka spowoduje większe odchylenie wskazówki na amperomierzu?


Bardzo duże wrażenie wywarła na mnie dociekliwość jednej dziewczynki. W pewnym momencie model elektrowni z panelem słonecznym i brzęczykiem nie zadziałał. Dziewczynka rozumowała i działała następująco (samodzielnie!):
  • Może brzęczyk nie działa? Zamieniła brzęczyk na żarówkę. Nie zadziałało.
  • Więc to wina panelu słonecznego? Zamieniła panel słoneczny na wiatrak. Brzęczyk zadzwonił. Czyli wina panelu. Chwila zastanowienia.
  • Ale może panel nie jest zepsuty, ale był źle zamontowany? Zamontowała powtórnie i dokładnie docisnęła wszystkie elementy. Zadziałało!
Dzieci  na tablicy zadań miały na ten tydzień do wykonania zadanie związane ze zbudowaniem prostego obwodu elektrycznego. Otrzymały obrazkową instrukcję i zadanie wykonywały samodzielnie. Oczywiście nie omieszkały sprawdzić, co się stanie, gdy żarówkę podłączy się pod dwie baterie. Przy okazji pokazałam też chętnym podłączenie równoległe.

Dzieciom tematyka prądu bardzo się podobała. Zabrały zbudowany przez siebie obwód i pobiegły podzielić się nowo zdobytymi umiejętnościami też z Krasnalami.

Oczywiście, poruszaliśmy też temat bezpieczeństwa. Dzieci były bardzo świadome tego, że prąd wymaga dużej ostrożności. 

Wiedza zdobyta metodą samodzielnie wykonywanych eksperymentów z pewnością na długo zostanie w pamięci, nawet jeśli nie została z nich sporządzona notatka w zeszycie ;)

środa, 8 lutego 2017

Dla każdego coś dobrego :) Czyli jeden dzień z Planem Daltońskim.

W Planie Daltońskim najbardziej lubię to, że dzieci mogą być sobą i mogą rozwijać się w takim kierunku, który ich interesuje. Cieszy mnie również to, że stwarza on okazję do poznawania samego siebie, swoim preferencji i możliwości.
Dzieci mają możliwość wyboru własnej aktywności. Zależy to od tego, jak w poniedziałek zaplanują swoją pracę - czyli na kiedy zaplanują wykonanie różnych zadań z tablicy. Każdy ma dowolność w planowaniu, ważne, aby do piątku zadania były zrobione. 
Dzisiaj  był więc dzień jak co dzień i chciałabym się właśnie nim z Wami podzielić. Zaznaczam jeszcze, że w żaden sposób nie wyznaczałam dzieciom zadań, podjęły się ich wykonania z własnej inicjatywy. Jedyną zastosowaną przeze mnie formą zachęcenia, była wypowiedziana na zakończenie codziennego powitalnego spotkania na dywanie standardowa formułka, żeby dzieci spojrzały na tablicę z zadaniami i sprawdziły, co na dzisiaj sobie zaplanowały.
Dzisiejsza aktywność dzieci wyglądała następująco. Jedno dziecko zdecydowało się porozwiązywać zadania matematyczne z kącika matematycznego. Chłopiec samodzielnie wybrał z różnych dostępnych tam kart jedną, usiadł do stolika, wziął liczydło i cierpliwie liczył i sprawdzał obliczenia. Karty były różne, łatwiejsze, trudniejsze, z mniejszą lub większą liczbą obliczeń do wykonania. Chłopiec wybrał poniższą. Sam, bo chciał.


Dwóch innych chłopców chciało również rozwiązać zadanie matematyczne, ale praktyczne i do tego z komputerem. Przygotowałam im więc karty, na których obliczali, jaką trasę pokonała rodzina na wakacjach (w drugiej wersji kierowca wiozący towar samochodem) w Europie, Azji i Ameryce. Samodzielnie korzystali z GoogleMaps (wyznaczanie odległości między miejscami), Google Street View ("Chodźcie zobaczyć, co jest w Waszyngtonie!") i kalkulatora (żeby na koniec obliczyć sumę). Ćwiczyli czytanie nazw, poznawali geografię. Sami, bo tak chcieli.


Dziewczynki zabrały się za zajęcia konstrukcyjne. Stworzyły krążki do rzucania, które do tego pięknie wyglądały. Każdy koralik dziewczynki umieszczały cierpliwie na właściwym miejscu, ćwicząc precyzję ruchów, a także rozwijając zmysł estetyczny. Gdy jednej z dziewczynek praca w trakcie się rozsypała, obie odtworzyły ją - koralik za koralikiem. Zgodnie współpracując. Same, bo tak chciały.

W dzieciach jest ogromny głód wiedzy i potrzeba robienia rzeczy pożytecznych. Gdy zaufa się ich samodzielności, odpowiedzialności, gdy postawi się na współpracę, można góry przenosić ;)


poniedziałek, 5 grudnia 2016

Ile zjadasz cukru?

Zdrowe odżywianie się to temat obecnie bardzo na czasie. Dzieci zazwyczaj wiedzą o tym, że jedzenie dużej liczby słodyczy jest niezdrowe. My rozmawialiśmy też o tym, jak ważne jest, by dieta była różnorodna, by jeść pieczywo pełnoziarniste, kasze, warzywa, owoce, nabiał. Mówiliśmy sobie też o tym, że zbyt duża ilość cukru źle wpływa na nasz organizm.
Chciałam też uświadomić dzieciom, że cukier jest nie tylko w słodyczach. Do tego niektóre produkty zawierają go naprawdę dużo!
W tym celu znów dzieci pracowały z instrukcją - jednym z narzędzi stosowanych podczas pracy zgodnie z pedagogiką Planu Daltońskiego.
Dzieci z zainteresowaniem przystąpiły do wykonania zadania. Oczywiście najbardziej ciekawiło ich, co jest w zamkniętej kopercie :)

Dzieci nasypały do każdego z kubeczków odpowiednią liczbę łyżeczek cukru - zgodnie z instrukcją, a następnie sięgnęły po kopertę. Znajdowała się w niej następująca informacja:
Dzieci przyjęły informację o zawartości cukru z bardzo dużym zaskoczeniem.  Widok kubka wypełnionego cukrem wcale nie zachęcał ich do jedzenia!

Liczba łyżeczek wskazana została orientacyjnie, na podstawie danych producentów zawartych na etykietach.

Samodzielne obserwacje przez mikroskop

Dzieciom bardzo się spodobało prowadzenie obserwacji przez mikroskop. Nadszedł więc czas, by zgodnie z zasadami pedagogiki Planu Daltońskiego, umożliwić Żaczkom samodzielne poznawanie świata tą metodą, czyli tworzenie własnych preparatów.

Obserwacja prowadzona tą metodą była dla nich zaskakującym doświadczeniem, ale również - na co dorosły człowiek przy okazji tego rodzaju aktywności zwraca często mniejszą uwagę - również doznanie estetyczne. Dzieciom po prostu podobały się wizualnie obserwowane obiekty, kształty, kolory. Tworząc nowe preparaty, starały się stworzyć takie, które będą "najładniejsze". Oglądały więc pod mikroskopem tradycyjnie liście cebuli, ale też piasek, papier, mąkę, kakao, listki roślin i wszystko inne, co wpadło im w ręce :) Gdy zaspokoiły pierwszą ciekawość, zaczęły tworzyć własne "kompozycje", właśnie ukierunkowane na uzyskanie jak najpiękniejszych kształtów i kolorów. Papier wymieszany z kakao, mąka z piaskiem to tylko ich niektóre pomysły.



Dzieci poznały przy okazji słownictwo związane z tego rodzaju doświadczeniami - szkiełko podstawowe, szkiełko nakrywkowe, pipeta, preparat. Uczyły się dokładności, precyzji. Stawiały sobie pytania, hipotezy, a następnie sprawdzały je poprzez samodzielne badania.
Praca z mikroskopem była też szansą na rozwijanie współpracy. Dzieci pomagały sobie wzajemnie, demonstrowały sobie uzyskane efekty, wspólnie szukały pomysłów na nowe doświadczenia. 



wtorek, 22 listopada 2016

Świat w powiększeniu

Przygodę w Żaczkach zaczęliśmy od poznawania świata w skali makro. Poznaliśmy planety, Układ Słoneczny. Teraz nadszedł czas na mikroświat :)
Zaczęliśmy od lup. Dzieci z kącika przyrodniczego wzięły lupy i dokonały obserwacji kwiatów, mrówek, mebli, liter, ale też twarzy kolegów :).

Później udało nam się poobserwować przez lupę niewielkiego żuczka, którego później oczywiście wypuściliśmy na wolność.
Później obejrzeliśmy blat stołu za pomocą przenośnego mikroskopu. Dzieci uznały, że przypomina ciasteczko :)

Teraz przyszedł czas na naukę korzystania z mikroskopu optycznego. Dzięki pokazaniu różnych przyrządów optycznych, dzieci same zauważyły, że soczewki mogą mieć różne powiększenie.
Jeśli chodzi o mikroskop, to dzieci poznały na początek jego budowę i funkcję. Bez problemu potrafiły wskazać okular, obiektyw, stolik i śruby.
Na początek korzystaliśmy z gotowych preparatów. Obejrzeliśmy w powiększeniu ludzkie mięśnie ("To takie kreseczki!"), krew ("różowe kropeczki"), ale też mrówkę ("Jaka wielka!") oraz aparat gębowy motyla ("Jaki włochaty!).
Dzieci na swojej tablicy zadań znalazły w poniedziałek takie zadanie:


 Wszyscy przystąpili więc od razu do jego wykonania. Najpierw samodzielnie oczywiście "rozszyfrowali" obrazkową instrukcję.
A tak wyglądają efekty ich pracy:




poniedziałek, 21 listopada 2016

Co z tego powstanie? Czyli eksperymenty z wykorzystaniem instrukcji.

Dzieci na tablicy zadań w ubiegłym tygodniu znalazły taką instrukcję:
Jest to oczywiście klasyczny eksperyment, wykonywany chyba we wszystkich szkołach, którego efektem jest powstanie kryształów soli. Dzieci zabrały się do jego wykonywania zupełnie samodzielnie, posługując się jedynie obrazkową instrukcją. O korzyściach i potrzebie wdrażania dzieci do tego rodzaju samodzielnej pracy pisałam już tutaj.
Dzieci zabrały się do pracy.
Poradziły sobie z odczytaniem instrukcji, choć niekiedy potrzebna była koleżeńska pomoc. Miały jednak dużą satysfakcję z tego, że kryształki soli, które zaczęły się po kilku dniach tworzyć, były efektem ich pracy, a nie "prowadzenia za rękę" nauczyciela. Współcześnie nauka coraz częściej polega na umiejętności samodzielnego poszukiwania informacji, rozumienia ich i wdrażania. Im wcześniej dzieci nabędą te umiejętności, tym łatwiej będzie im funkcjonować w ciągle zmieniającym się świecie.
A tak po kilku dniach wygląda efekt pracy Żaczków:


wtorek, 15 listopada 2016

Praca z instrukcjami

Jednym z filarów pracy zgodnie z pedagogiką Planu Daltońskiego jest rozwijanie u dzieci samodzielności. Celowo nie piszę "kształcenie", ponieważ mogłoby to sugerować, że jest to cecha, w którą dzieci dopiero trzeba wyposażyć. Tak jednak nie jest, dzieci są z natury samodzielne. Niestety, zdarza się jednak, że dorośli o tym nie pamiętają lub wręcz tłamszą tą cechę - w imię źle rozumianego bezpieczeństwa, czy oszczędności czasu.
Dzieci już od najmłodszych lat mają potrzebę samodzielnego wykonywania różnych czynności. "Ja sama!", "Ja sam!" - rodzice kilkulatków słyszą to nieustannie. Nic dziwnego, zgodnie z teorią rozwoju psychospołecznego to czas kształtowania autonomii dzieci. Warto więc stwarzać im jak najwięcej okazji do samodzielnego "próbowania siebie".
Jedną z metod jest samodzielna praca z instrukcjami. Żaczki znajdują je na tablicy zadań. Tak wyglądała instrukcja do zbudowania szkieletu człowieka (a tutaj pisałam o jej wykonaniu):

A tutaj instrukcja dotycząca wykonania eksperymentu, w którym mają powstać kryształki soli.

Każda instrukcja zawiera informację o materiałach, jakie są niezbędne do wykonania zadania, a także o procedurze, którą należy stosować, by osiągnąć zamierzony cel.
To, co najważniejsze - dzieci pracują z instrukcjami samodzielnie. Najlepiej najpierw przy świetle czerwonym przez kilka minut (próba samodzielnego zrozumienia, znalezienia rozwiązania), a następnie przy świetle żółtym, gdy  aktywizuje się pomoc koleżeńska.
Dzieci radzą sobie bardzo dobrze z pracą samodzielną, choć - trzeba to przyznać - zdarza się im pytać mnie, czy robią dobrze. Na dłoń zakładam wtedy Gryzka i mówię "Pani nie ma, jestem ja. Nie znam się za bardzo na tym, co robisz. A robisz tak jak w instrukcji?" :) Celem jest zachęcenie dzieci po pierwsze do samodzielnego myślenia, po drugie do brania odpowiedzialności za efekty swojej pracy, a po trzecie do współpracy koleżeńskiej i wzajemnej pomocy. 
Rola nauczyciela polega przede wszystkim na odpowiednim i zrozumiałym dla dzieci przygotowaniu instrukcji. Wymaga to zastanowienia, przyjęcia perspektywy dziecka. Gdy dzieci zaczynają wykonywać zadanie, szybko "wychodzą" słabe punkty instrukcji! Dużo samozaparcia wymaga też powstrzymanie nawyku podpowiadania...Jednak widzę już z obserwacji, że rozwiązania, do których dzieci dochodzą samodzielnie, są dużo bardziej trwałe i lepiej przez nie zapamiętywane niż gotowe podsunięte przez nauczyciela.

Umiejętność odczytywania instrukcji, samodzielnego wyciągania wniosków, wyszukiwania informacji to jedne z najważniejszych wyzwań, jakie stoją przed współczesną edukacją. Coraz więcej mówi się o tym, że we współczesnym świecie nie nauka pamięciowa, a właśnie biegłość w wyszukiwaniu informacji jest kluczowa dla osiągnięcia szeroko rozumianego sukcesu. 



czwartek, 10 listopada 2016

Święto Niepodległości

Patriotyzm to miłość do Ojczyzny, bycie dumnym z faktu, że jest się Polakiem. A mamy być z czego dumni i właśnie o tym rozmawialiśmy przy okazji Święta Niepodległości z Żaczkami.
Dzieci najpierw dowiedziały się o słynnych Polakach, posłuchały wiersza Wisławy Szymborskiej, obejrzały obrazy Jana Matejki, zaznajomiły się, czym zajmowała się pani Marysia Curie-Skłodowska :) Spośród plejady znanych Polaków dzieci bez trudu rozpoznały...Roberta Lewandowskiego (a jakże!), ale przy okazji posłuchały o Adamie Małyszu, czy Justynie Kowalczyk. Mikołaja Kopernika i jego teorię już znały, ale zaskoczyła je fryzura astronoma!

Następnie dzieci dowiedziały się, jakie odkrycia i wynalazki są dziełem Polaków, a jest ich niemało! Wśród nich...spinacz biurowy! Żaczki następnie przy dźwiękach muzyki Fryderyka Chopina - przy zaznaczonym na naszym zegarze czasie 15 minut - miały za zadanie zrobić z tego polskiego wynalazku "coś". Dzieci ochoczo zabrały się do pracy!

Po upływie wyznaczonego czasu powstały: naszyjnik, kajdanki, zajączek i świat "minecraftowy".



Na zakończenie Żaczki nowo zdobytą wiedzą podzieliły się z całą społecznością Przedszkola i samodzielnie przygotowały gazetkę, która zawisła w przedszkolnej szatni. Przygotowały "tło", wycięły materiały, rozplanowały ich ułożenie, przykleiły je, wykonały flagi. Efekt ich pracy przedstawiał się następująco:

wtorek, 8 listopada 2016

"Co mamy w środku?" - czyli anatomia człowieka

Tematyka zajęć wypłynęła zupełnie spontanicznie. Mówiąc wprost: "Hotel Transylwania" i kościotrupy oraz inne kreskówki o podobnej tematyce zaprzątały wyobraźnię dzieci, dając jednocześnie dość mylny obraz funkcjonowania ludzkiego ciała. Postanowiłam więc coś na to zaradzić.

W poniedziałek więc dzieci na tablicy znalazły następujące zadania:
Tak na marginesie...
Gdy dzieci w poniedziałek przychodzą do sali, pierwsze swoje kroki kierują właśnie do...tablicy zadań. Są zawsze bardzo ciekawe, czym się będą zajmować w nowym tygodniu. W ten poniedziałek wyglądało to tak:
 Dzieci od razu zabrały się do odszyfrowywania zadań, a później jak na szpilkach czekały na hasło "teraz jest czas dla Was". Wszyscy zabrali się do pracy z zadaniami, choć w sali jest przecież wiele gier, klocków, można korzystać z komputera i innych ciekawych pomocy.

W tym tygodniu główną rolę odgrywał...Kośćgryzek (jak nazwały go później dzieci), czyli składany z elementów model budowy człowieka.
Zadania dzieci realizowały przy zapalonym żółtym świetle na sygnalizatorze - czyli  realizowały je samodzielnie, bez mojej pomocy, mogły jednak konsultować się między sobą.
Zadanie pierwsze polegało na poznaniu poszczególnych narządów wewnętrznych. Dzieci miały  dopasować ich nazwy do plastikowych elementów układanki. Każdy narząd był podpisany: płuca, serce, żołądek, jelita, wątroba, nerki, więc dzieci uczyły się przy okazji czytać. Padały oczywiście pytania: "a po co to jest?", więc opowiedziałam pokrótce o ich funkcjach.

W kolejnym zadaniu Żaczki na schemacie człowieka lokalizowały położenie wybranych kości, z których składał się model. Przyporządkowały czaszkę do głowy, kręgosłup do pleców, a także w odpowiednich miejscach - łopatki, żebra oraz kości rąk i nóg. 

Teraz już były gotowe do złożenia naszego modelu.
Posługiwały się w tym zadaniu obrazkową instrukcją, dzięki czemu nie wymagało to żadnej pomocy z mojej strony. Zadanie dzieci wykonywały grupowo. Każdy miał więc swój wkład w budowę Kośćgryzka. Przy okazji umówiliśmy się, że używaną do tej pory nazwę "kościotrup", na zajęciach dzieci zastąpią słowami "szkielet człowieka" :).
W efekcie już w poniedziałek wszystkie zadania z tablicy zostały wykonane :) A w kąciku przyrodniczym zamieszkał nowy gość.

To nie wszystko. We wtorek dzieci w atlasie anatomicznym obejrzały raz jeszcze, jak wygląda szkielet człowieka, czy  też gdzie trafia zjedzone śniadanie. 
Na zakończenie każdy miał okazję posłuchać bicia swojego serca (i serc kolegów). Dzieci same odkryły, że po intensywnym wysiłku "serce lepiej słychać" i bije szybciej, więc poranną gimnastykę wykonały z własnej inicjatywy. Były biegi, podskoki, przysiady, a potem osłuchiwanie. Przy okazji Żaczki poznały nowe słowo "stetoskop".
Poznawanie ludzkiego ciała bardzo dzieci interesowało. Kto wie, może ktoś się kiedyś zajmie tym zawodowo?

piątek, 4 listopada 2016

Współpraca z zagranicznymi przedszkolami

Udało się :) Rozpoczynamy realizację projektu międzynarodowej współpracy z przedszkolami z Portugalii, Włoch, Rumunii i Bułgarii. Będzie miał on tytuł "Our tree" i pozwoli dzieciom nie tylko na kontakt z rówieśnikami z innych krajów, rozwijanie umiejętności komunikacyjnych w języku angielskim, ale też poznanie europejskiej przyrody, czy obsługi komputera przy tworzeniu multimedialnych prezentacji. Każde przedszkole obejmie "opieką" jedno z pobliskich drzew i przedstawi je swoim rówieśnikom - jak wygląda, jakie ma liście, jakie zwierzęta zajadają się jego owocami i wiele innych ciekawostek. My oczywiście opowiemy o Dębie Szyszkowiaku. Przed nami dużo pracy, ale też jesteśmy bardzo ciekawi, jakie drzewa przedstawią nam partnerskie przedszkola. Zdobytą wiedzą o europejskiej przyrodzie podzielimy się z wszystkimi przedszkolakami z naszego Przedszkola.