Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 kwietnia 2017

Przyrodnicza wycieczka

Z niecierpliwością wszyscy czekamy na zmianę pogody, bo panująca ostatnimi czasy temperatura i doświadczające nas opady deszczu, gradu i śniegu, nie zachęcały do wyruszenia w teren - a właśnie na to mieliśmy ochotę. Jakże bowiem poznawać przyrodę bez wyjścia na dwór? :)
Na szczęście wczoraj aura się zlitowała i mogliśmy wreszcie pójść zdobywać wiedzę przyrodniczą w sposób praktyczny. Oczywiście, stawiając na samodzielność w działaniu oraz współpracę między dziećmi.
Zabraliśmy ze sobą przewodnik do oznaczania roślin i zwierząt. Zadanie, jakie dzieci miały do zrealizowania, polegało na zebraniu materiału (roślin) do założenia minizielnika. 
Naszą wyprawę zaczęliśmy od pobliskiego placu zabaw, gdzie dzieci znalazły pierwsze ciekawe okazy. 

Porównały je ze zdjęciami z przewodnika i okazało się, że fioletowo kwitnąca nieparząca "pokrzywa", to w rzeczywistości jasnota. Przy okazji poćwiczyły umiejętność czytania.

Oczywiście nie obyło się bez przerywnika w postaci szaleństw na placu zabaw :)
Dziewczynki natomiast zebrały całe bukiety rzeżuchy łąkowej. Dzieci szukały tej rośliny w naszym przewodniku, ale niestety jej nie znalazły. Skorzystają więc podczas kolejnych zajęć z dobrodziejstwa wujka Google - samodzielne oznaczenie rośliny z pewnością spowoduje lepsze zapamiętanie nazwy.
Później wyruszyliśmy w górę, poza zabudowania. Dzieci poczuły wiatr w skrzydłach!
Były bardzo ciekawe wszystkiego, co nas otaczało. Wyszukiwały rośliny, obserwowały krążące nad nami ptaki, słuchały ich śpiewu. Olbrzymie zainteresowanie wzbudziły duże mrówki, które tłumnie maszerowały drogą. Przyglądaliśmy się ich pracy, szukaliśmy też mrowiska, ale niestety nie udało się go znaleźć.
Kolejnym odkryciem dzieci były ślady zwierząt. Dzieci bezbłędnie odróżniły ślady saren, a także sporego ptaka (bażanta?).
Obejrzeliśmy również otaczający nas krajobraz. Dzieci podziwiały widok na Góry Izerskie i Stóg Izerski. 
Pamiątkowe zdjęcie zrobiliśmy sobie właśnie w takiej scenerii.
Gdy już wracaliśmy do Przedszkola, wywiązał się między dziećmi dialog dotyczący spędzania czasu na świeżym powietrzu, również zimą. Wtedy jeden z przedszkolaków zauważył: "Ale przecież zimą już nie będziesz w Przedszkolu". Chwila ciszy, jaka po tym zapadła, chyba wszystkim nam uświadomiła, że to już ostatnie miesiące spędzane razem! Dzieci optymistycznie zakończyły, że będą przecież Przedszkole odwiedzać. 
Przed nimi wkrótce nowe wyzwania, tyle się jeszcze w ich życiu wydarzy! Ja mam jedynie nadzieję, że do tego czasu, który spędzamy teraz razem, będą wracać wspomnieniami z przyjemnością :)

czwartek, 30 marca 2017

Matematyczna współpraca

Dzieci zazwyczaj lubią grać w planszowe gry, to również jedna z metod uczenia matematyki polecana przez prof. Gruszczyk-Kolczyńską. Przygotowałam więc grę matematyczną, ze smokiem Gryzkiem w roli głównej.
Zasady są proste: rzut kostką wskazuje, o ile pól należy przesunąć pionek.  Aby móc zająć pole, należy jednak najpierw podać poprawny wynik. Stanięcie na polu z minusem cofa gracza na wskazane strzałką pole (analogicznie "działa" pole z zieloną strzałką, które uprawnia po podaniu właściwego wyniku do przesunięcia pionka na wskazane pole do przodu). 

Pola ze smokiem Gryzkiem to zagadki tekstowe. Dzieci losują je spośród przygotowanych kart. Zagadki są różne: "Ile nóg mają razem 3 krowy?", "Jaś ma 3 zł, a Ola 5 zł. Ile pieniędzy mają razem?", "Ela ma 12 lat i jest o 5 lat starsza od Izy. Ile lat ma Iza?" i wiele innych.

Zgodnie z zasadami pedagogiki Planu Daltońskiego, bardzo ważne jest uczenie współpracy między dziećmi zamiast rywalizowania. W związku z tym w grę dzieci grają drużynowo. Wygrywa ta drużyna, której wszyscy członkowie jako pierwsi znajdą się na mecie. Dodatkowo, członkowie drużyn mogą rzucać koła ratunkowe, czyli w sytuacji błędnej odpowiedzi udzielonej przez gracza, poprawić ją na prawidłową. dzieci chętnie pomagały sobie nawzajem, a satysfakcja z "uratowania" kolegi dawała dużo radości (dla obu stron).


Granie w taką matematyczną grę pozwala na doskonalenie umiejętności rachunkowych. Do tego odbywa się to w atmosferze dobrej zabawy. 
Gra ta może służyć nie tylko do nauki matematyki, ale również języka angielskiego, bo wyniki dzieci mogą podawać w języku angielskim.
Dzisiaj więc dzieci liczyły, a przy tym dobrze się bawiły, a potem zjadły samodzielnie przygotowane gofry, które dziś robiły z p. Patrycją. Mniam!

środa, 29 marca 2017

Wiosna pod mikroskopem

Nareszcie nadeszła wiosna, poszliśmy więc szukać jej pierwszych oznak. Jak zwykle przy realizacji zadania nacisk położony był na 3 filary edukacji wg Planu Daltońskiego: na samodzielność (dzieci pracowały praktycznie bez mojej pomocy), odpowiedzialność (dzieci same planowały swoją pracę) oraz na współpracę (zadanie realizowane było w parach, pomagały sobie również w razie pojawiających się trudności). Naszym celem było obejrzenie pierwszych oznak wiosny pod mikroskopem. Musieliśmy więc najpierw zebrać w parku odpowiedni materiał, a później przygotować preparaty. Pary wyposażone w pojemniczki ruszyły więc do parku na poszukiwania.
Poszukiwania wiosny w skali mikro zaowocowały wieloma ciekawymi obserwacjami przyrodniczymi. Dzieci znalazły ścieżki mrówek, przyglądały się pająkom biegającym wśród zeszłorocznych liści, odnalazły drobne kwiatuszki o różnych kolorach, a nawet małą kępkę żonkili. Pojemniczki szybko wypełniły się płatkami i drobnymi listkami.
Kolejny etap tego samodzielnego projektu polegał na przygotowaniu preparatów mikroskopowych z wykorzystaniem zebranego materiału. Dzieci preparaty robiły już wcześniej (niektóre częściej jako własną aktywność w wolnym czasie, inne rzadziej - w ramach zbiorowych zajęć), więc teraz, posiłkując się pomocą koleżeńską, większość pracy również wykonali samodzielnie. Mi pozostała praktycznie jedynie pomoc w ustawieniu ostrości w mikroskopie oraz podawanie szkiełek. "Poproszę szkiełko nakrywkowe" - mówili mali badacze przyrody :)

Przygotowane preparaty oglądali wszyscy po kolei. Dzieci obejrzały więc liście, płatki różnych kwiatów, a nawet znalezione ziarenko. Porównały wygląd suchego, zeszłorocznego liścia oraz liścia tegorocznego.  
Niektórym takie poznawanie przyrody tak przypadło do gustu, że kolejne preparaty tworzyli jeszcze w czasie przeznaczonym na aktywność własną :)
 



poniedziałek, 20 marca 2017

Nowe wiadomości same wchodzą do głowy ;)

Mówiliśmy ostatnio wiele o przyrodzie. Dzieci poznały gromady zwierząt (ryby, ptaki, płazy, gady, ssaki), czy niektóre gatunki drzew. Dostrzegając zalety wizualizacji, które pomagają w zapamiętywaniu różnych treści, dzieci przygotowały plansze ścienne, które porządkowały i utrwalały zdobytą wiedzę.To, co jest ważne, to fakt, że dzieci pracowały nad nimi zupełnie samodzielnie.

Na początek dzieci zostały podzielone na grupy/pary. Podział był dokonany przeze mnie, by unikać sytuacji, że pracuje się stale z jedną osobą. Dzieci w kopertach otrzymały zadania do wykonania oraz słowną instrukcję, na czym polega zadanie.

W przypadku planszy dotyczącej drzew liściastych, dzieci miały w kopertach wymieszane nazwy, zdjęcia liści i owoców wybranych drzew. Do ich zadań należało posegregowanie ich, a następnie wspólne stworzenie planszy informacyjnej. Dzieci miały też do dyspozycji "klucz odpowiedzi" - czyli informację, jakie liście i owoce pasują do danego drzewa, ale zasada była, by sięgnąć do niego dopiero po samodzielnej próbie segregacji. Wszyscy się do tego zastosowali.


 
Na koniec grupy połączyły swoje plansze, w efekcie czego powstała wspólna praca. Na zakończenie na dywanie dzieci omówiły materiał - powiedziały, jak nazywają się drzewa, jak wyglądają liście, owoce. Podsumowały też swoje samopoczucie podczas wspólnej pracy.
Informacje dotyczące gatunków drzew były częściowo dla dzieci nowe. Dzieci nabyły tą wiedzę samodzielnie, później utrwaliły ją przez opowiadanie o niej innym. Były przy tym zadowolone z pracy, a nowy - pamięciowy w gruncie rzeczy - materiał przyswoiły wręcz niepostrzeżenie :)

W podobny sposób pracowaliśmy, gdy poznawaliśmy gromady zwierząt.

Dzieci stworzyły plansze, które są wyeksponowane w sali. To, że przygotowały je samodzielnie sprawia, że materiał na nich zamieszczony, jest dla nich w pełni czytelny, a przy okazji przypomina o zdobytych wcześniej informacjach.



Kalambury, czyli twórcza współpraca

Nazbierało się kilka artykułów, więc czym prędzej nadrabiam zaległości. Muszę się też podzielić niezwykle radosną informacją - w pierwszych dniach marca przeszliśmy pozytywnie audyt Polskiego Stowarzyszenia Dalton!

A teraz kilka słów o kalamburach. Grę tą znają chyba wszyscy, a dla nas stała się ona okazją do doskonalenia co najmniej dwóch umiejętności: czytania, współpracy, a także rozwijania kreatywności.
Dzieci zostały na początek podzielone na 2 grupy (2 i 3-osobową). Podział został zwizualizowany za pomocą odpowiednich breloczków na tablicy. 
Następnie dzieci losowały hasła, które miały drużynowo przedstawić drugiej grupie w taki sposób, by hasło zostało odgadnięte. Nie wprowadzałam żadnego elementu rywalizacji, dzięki czemu po obu stronach było dużo dobrej woli i obustronnego zapału do znalezienia rozwiązania.
Dzieci na początek musiały odczytać hasło. Później wspólnie zastanowić się nad koncepcją jego przedstawienia. Pomysłów było mnóstwo, niektóre niezwykle kreatywne. Założenie było takie, aby każdy wystąpił, aby wspólnie przygotować pantomimę lub stworzyć żywą rzeźbę.
Było przy tym mnóstwo śmiechu!

Dzieci chętnie odczytywały hasła, chętnie też wspólnie pracowały. Dobór par jest zmienny (w różnych dniach/zadaniach dokonuję "przetasowań"), tak, by każdy uczył się pracować z każdym. Myślę, że do gry w kalambury jeszcze wrócimy :)



czwartek, 2 marca 2017

Praca w parach raz jeszcze

Praca w parach to efektywny sposób uczenia się, który przy okazji pozytywnie wpływa na relacje między dziećmi. Dzisiaj więc również sięgnęłam po tą metodę.
Media w ostatnim czasie mówiły dużo o odkryciu nowego systemu planetarnego TRRAPIST-1. Jeden z chłopców poruszył ten temat podczas zajęć, postanowiłam więc go zgłębić. Obejrzeliśmy film o tym odkryciu, rozmawialiśmy o nim. A na koniec puściliśmy wodze wyobraźni i zabawiliśmy się w "co by było, gdyby?". Co by było gdybyśmy chcieli polecieć na te planety? Musielibyśmy zbudować odpowiedni pojazd. Ciekawe kogo byśmy tam spotkali?
Od słowa do słowa i zrodził się pomysł na kolejne zajęcia. Na dzieci następnego dnia czekały koperty z trzema zadaniami:
Dzieci pracowały w parach - podział jest zawsze zwizualizowany na tablicy. Dzieci najpierw pracowały wewnątrz par (próbując przeczytać polecenia), a po upływie 5 minut (odmierzanych na specjalnym zegarze) mogły skorzystać z pomocy rówieśniczej poza parami. Jak w wielu wcześniejszych przypadkach, pomoc nauczyciela Żaczkom okazała się zbędna.
Zadanie z komputerem polegało na znalezieniu informacji, jak daleko jest z Szyszkowej do Mielca (założyłam, że tam właśnie produkowalibyśmy nasz pojazd kosmiczny :) ), a także należało wypisać miasta, przez które prowadziłaby droga. Zadanie z klockami lego polegało na zbudowaniu pojazdu, który pozwoli na dotarcie w odległe części kosmosu, a zadanie z kredkami - na przygotowaniu rysunku, jak dzieci wyobrażają sobie te planety.
Dzieci przystąpiły do pracy.

Po skończeniu spotkaliśmy się na dywanie, by omówić efekty pracy. 
Chłopcy, którzy planowali trasę, przekazali informację o liczbie kilometrów, a nawet znaleźli 3 alternatywne trasy prowadzące do Mielca. Skrupulatnie przepisali też nazwy miejscowości, przez które prowadzi trasa. Co więcej, trasę zaprezentowali też na wiszącej w sali mapie Polski.
Druga grupa zbudowała pojazd, który nie tylko doleci do układu TRRAPIST-1, ale też (o czym chłopcy samodzielnie pomyśleli) będzie mógł eksplorować planety i je badać. Chłopcy zaplanowali bowiem odczepiane minipojazdy, którymi będzie można zwiedzać planety, a także liczne mierniki, żeby móc zmierzyć temperaturę, czy wysokości oraz szczypce do pobierania różnych próbek. Na wypadek spotkania jakichś potworów, nie zapomnieli też oczywiście o mieczu. Znalazło się również miejsce na skrzynię na szaliki, gdyby się okazało, że jest tam dość chłodno.
Natomiast trzecia grupa przygotowała rysunek na temat tego, jak może wyglądać życie na tych planetach. Różnokolorowe "słońce", żółta trawa, złote niebo i istoty, które mieszkają w tęczowym zamku, a zamiast dłoni mają piękne kwiaty. Brzmi to tak zachęcająco i intrygująco, że chyba każdy chciałby się tam znaleźć!

To, co bardzo ważne, to to, że dzieci pracowały w oparciu o filary pedagogiki planu daltońskiego. Samodzielnie zaplanowały swoją pracę i ją wykonały, a także współpracowały ze sobą. 


poniedziałek, 12 grudnia 2016

Zróbmy sobie śnieg!

Kiedy nadejdzie ta zima? Kiedy ulepimy bałwana? Dzieci nie mogą się już doczekać zabaw na śniegu, postanowiłam więc wyjść naprzeciw tym potrzebom :) Dzisiaj Żaczki na tablicy zadań znalazły następujące zadanie:
Wprawione już w pracy z instrukcją, nie miały trudności ze zrozumieniem, na czym polega zadanie. Ochoczo zabrały się do pracy. Najpierw należało do miski wycisnąć piankę do golenia, a następnie wymieszać ją z sodą oczyszczoną.
Dzieci współpracowały, równo dzieląc się obowiązkami. Nie była potrzebna żadna moja ingerencja - dzieci same przekazywały sobie opakowanie pianki do wyciskania, wsypywały sodę, nawet mieszanie odbywało się na zmianę :)

Później nadszedł czas na formowanie kulek.
Tutaj też nastąpił spontaniczny podział obowiązków. Zdecydowano, że bałwanek będzie składał się z pięciu kulek - każde obecne dziecko robiło jedną. Pojawiła się co prawda mała różnica zdań na temat tego, kto robi głowę. Konflikt rozwiązano jednak samodzielnie - grupa uznała, że głowa powinna być zrobiona z najmniejszej kulki i właśnie taka została wybrana na głowę.
Początkowo bałwanek Żaczków wyglądał tak:
 Później jednak uruchomiła się jeszcze większa kreatywność dzieci i ostatecznie dzieło prezentuje się następująco:
Zadanie to było okazją przede wszystkim do spróbowania wspólnej pracy nad osiągnięciem jednego celu. Dzieci musiały podejmować wspólne decyzje, negocjować, przedstawiać na forum własne pomysły, szukać kompromisów, rozstrzygać pojawiające się spory. To bardzo ważne umiejętności! 
O tym, że zadanie skończyło się sukcesem świadczy nie tylko stojący w sali bałwanek, ale też pięć uśmiechów na tablicy, na której dzieci samodzielnie oceniają swoje samopoczucie podczas wykonywania zadania.
Na zakończenie dzieci wpadły na pomysł, że chciałyby zobaczyć, jak ten "śnieg" wygląda pod mikroskopem. Przygotowały więc samodzielnie preparaty i dokonały obserwacji. "Jak kamyczki" - orzekły jednogłośnie.


Następnie zabrały się za tworzenie kolejnych preparatów - obejrzały pod mikroskopem liść, włos, papier i skórkę z ziarna fasoli :)
Dzieci wykazują niesamowitą wręcz ciekawość świata!

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Samodzielne badania

Plan Daltoński (nazwa wzięła się od miejscowości Dalton, gdzie Helen Parkhurst wprowadzała ten system pracy z dziećmi) bywa nazywany również planem laboratoryjnym. W naszym przypadku nazwa ta doskonale odzwierciedla to, co dzieje się ostatnio w Żaczkach. 
Mamy małe laboratorium, w którym trwają przeróżne eksperymenty! Mam tu na myśli nie tylko te zaplanowane przeze mnie (np. tworzenie własnych preparatów mikroskopowych, czy też kryształów soli), ale przede wszystkim te, które dzieci zaczęły samodzielnie wykonywać zupełnie z własnej inicjatywy. 
Korzystając z wyposażenia dostępnego w kąciku małego odkrywcy, dzieci badały, co się stanie, gdy ziarna fasoli zostawi się na noc zalane wodą i posypane mąką. Jakież było zaskoczenie, gdy okazało się, że woda "zniknęła", a na ściankach powstał biały osad! Do rozwiązania zagadki przystąpiły wszystkie Żaczki. Różne były hipotezy, początkowo dzieci myślały, że woda zamarzła i zamieniła się w lód. Jednak, gdy dotknęły białego nalotu, okazało się, że nie jest on zimny. Czy możliwe, żeby lód był ciepły?... I dlaczego ziarna fasoli "urosły" przez noc? Z czasem same doszły do wniosku, że woda znajduje się w ziarnach, a tajemniczy osad to nic innego, jak mąka dodana wcześniej do wody.

Następnego dnia dzieci postanowiły sprawdzić kolejne hipotezy badawcze. A co się stanie, jak zamiast mąki do wody dodamy kakao i cukier? Czy fasola zrobi się czekoladowa?
Sprawdzone, że niestety nie :)
Bardzo lubianym przez dzieci zajęciem, jest tworzenie różnych "mikstur". Dzieci sprawdzają i eksperymentują - co się rozpuszcza, a co nie, co tonie, a co pływa, co zmienia wygląd (właściwości) pod wpływem wody, a co jest na nie odporne.
To bardzo ważne dla rozwoju dziecka, że zadaje pytania dotyczące otaczającego go świata. A już szczególnie cenne jest to, że - zgodnie zresztą z filozofią Planu Daltońskiego - samodzielnie przystępuje do szukania odpowiedzi i potrafi je znaleźć. Taka ciekawość poznawcza jest niezwykle cenna!

Samodzielne obserwacje przez mikroskop

Dzieciom bardzo się spodobało prowadzenie obserwacji przez mikroskop. Nadszedł więc czas, by zgodnie z zasadami pedagogiki Planu Daltońskiego, umożliwić Żaczkom samodzielne poznawanie świata tą metodą, czyli tworzenie własnych preparatów.

Obserwacja prowadzona tą metodą była dla nich zaskakującym doświadczeniem, ale również - na co dorosły człowiek przy okazji tego rodzaju aktywności zwraca często mniejszą uwagę - również doznanie estetyczne. Dzieciom po prostu podobały się wizualnie obserwowane obiekty, kształty, kolory. Tworząc nowe preparaty, starały się stworzyć takie, które będą "najładniejsze". Oglądały więc pod mikroskopem tradycyjnie liście cebuli, ale też piasek, papier, mąkę, kakao, listki roślin i wszystko inne, co wpadło im w ręce :) Gdy zaspokoiły pierwszą ciekawość, zaczęły tworzyć własne "kompozycje", właśnie ukierunkowane na uzyskanie jak najpiękniejszych kształtów i kolorów. Papier wymieszany z kakao, mąka z piaskiem to tylko ich niektóre pomysły.



Dzieci poznały przy okazji słownictwo związane z tego rodzaju doświadczeniami - szkiełko podstawowe, szkiełko nakrywkowe, pipeta, preparat. Uczyły się dokładności, precyzji. Stawiały sobie pytania, hipotezy, a następnie sprawdzały je poprzez samodzielne badania.
Praca z mikroskopem była też szansą na rozwijanie współpracy. Dzieci pomagały sobie wzajemnie, demonstrowały sobie uzyskane efekty, wspólnie szukały pomysłów na nowe doświadczenia. 



wtorek, 15 listopada 2016

Praca z instrukcjami

Jednym z filarów pracy zgodnie z pedagogiką Planu Daltońskiego jest rozwijanie u dzieci samodzielności. Celowo nie piszę "kształcenie", ponieważ mogłoby to sugerować, że jest to cecha, w którą dzieci dopiero trzeba wyposażyć. Tak jednak nie jest, dzieci są z natury samodzielne. Niestety, zdarza się jednak, że dorośli o tym nie pamiętają lub wręcz tłamszą tą cechę - w imię źle rozumianego bezpieczeństwa, czy oszczędności czasu.
Dzieci już od najmłodszych lat mają potrzebę samodzielnego wykonywania różnych czynności. "Ja sama!", "Ja sam!" - rodzice kilkulatków słyszą to nieustannie. Nic dziwnego, zgodnie z teorią rozwoju psychospołecznego to czas kształtowania autonomii dzieci. Warto więc stwarzać im jak najwięcej okazji do samodzielnego "próbowania siebie".
Jedną z metod jest samodzielna praca z instrukcjami. Żaczki znajdują je na tablicy zadań. Tak wyglądała instrukcja do zbudowania szkieletu człowieka (a tutaj pisałam o jej wykonaniu):

A tutaj instrukcja dotycząca wykonania eksperymentu, w którym mają powstać kryształki soli.

Każda instrukcja zawiera informację o materiałach, jakie są niezbędne do wykonania zadania, a także o procedurze, którą należy stosować, by osiągnąć zamierzony cel.
To, co najważniejsze - dzieci pracują z instrukcjami samodzielnie. Najlepiej najpierw przy świetle czerwonym przez kilka minut (próba samodzielnego zrozumienia, znalezienia rozwiązania), a następnie przy świetle żółtym, gdy  aktywizuje się pomoc koleżeńska.
Dzieci radzą sobie bardzo dobrze z pracą samodzielną, choć - trzeba to przyznać - zdarza się im pytać mnie, czy robią dobrze. Na dłoń zakładam wtedy Gryzka i mówię "Pani nie ma, jestem ja. Nie znam się za bardzo na tym, co robisz. A robisz tak jak w instrukcji?" :) Celem jest zachęcenie dzieci po pierwsze do samodzielnego myślenia, po drugie do brania odpowiedzialności za efekty swojej pracy, a po trzecie do współpracy koleżeńskiej i wzajemnej pomocy. 
Rola nauczyciela polega przede wszystkim na odpowiednim i zrozumiałym dla dzieci przygotowaniu instrukcji. Wymaga to zastanowienia, przyjęcia perspektywy dziecka. Gdy dzieci zaczynają wykonywać zadanie, szybko "wychodzą" słabe punkty instrukcji! Dużo samozaparcia wymaga też powstrzymanie nawyku podpowiadania...Jednak widzę już z obserwacji, że rozwiązania, do których dzieci dochodzą samodzielnie, są dużo bardziej trwałe i lepiej przez nie zapamiętywane niż gotowe podsunięte przez nauczyciela.

Umiejętność odczytywania instrukcji, samodzielnego wyciągania wniosków, wyszukiwania informacji to jedne z najważniejszych wyzwań, jakie stoją przed współczesną edukacją. Coraz więcej mówi się o tym, że we współczesnym świecie nie nauka pamięciowa, a właśnie biegłość w wyszukiwaniu informacji jest kluczowa dla osiągnięcia szeroko rozumianego sukcesu. 



czwartek, 10 listopada 2016

Święto Niepodległości

Patriotyzm to miłość do Ojczyzny, bycie dumnym z faktu, że jest się Polakiem. A mamy być z czego dumni i właśnie o tym rozmawialiśmy przy okazji Święta Niepodległości z Żaczkami.
Dzieci najpierw dowiedziały się o słynnych Polakach, posłuchały wiersza Wisławy Szymborskiej, obejrzały obrazy Jana Matejki, zaznajomiły się, czym zajmowała się pani Marysia Curie-Skłodowska :) Spośród plejady znanych Polaków dzieci bez trudu rozpoznały...Roberta Lewandowskiego (a jakże!), ale przy okazji posłuchały o Adamie Małyszu, czy Justynie Kowalczyk. Mikołaja Kopernika i jego teorię już znały, ale zaskoczyła je fryzura astronoma!

Następnie dzieci dowiedziały się, jakie odkrycia i wynalazki są dziełem Polaków, a jest ich niemało! Wśród nich...spinacz biurowy! Żaczki następnie przy dźwiękach muzyki Fryderyka Chopina - przy zaznaczonym na naszym zegarze czasie 15 minut - miały za zadanie zrobić z tego polskiego wynalazku "coś". Dzieci ochoczo zabrały się do pracy!

Po upływie wyznaczonego czasu powstały: naszyjnik, kajdanki, zajączek i świat "minecraftowy".



Na zakończenie Żaczki nowo zdobytą wiedzą podzieliły się z całą społecznością Przedszkola i samodzielnie przygotowały gazetkę, która zawisła w przedszkolnej szatni. Przygotowały "tło", wycięły materiały, rozplanowały ich ułożenie, przykleiły je, wykonały flagi. Efekt ich pracy przedstawiał się następująco:

piątek, 4 listopada 2016

Współpraca z zagranicznymi przedszkolami

Udało się :) Rozpoczynamy realizację projektu międzynarodowej współpracy z przedszkolami z Portugalii, Włoch, Rumunii i Bułgarii. Będzie miał on tytuł "Our tree" i pozwoli dzieciom nie tylko na kontakt z rówieśnikami z innych krajów, rozwijanie umiejętności komunikacyjnych w języku angielskim, ale też poznanie europejskiej przyrody, czy obsługi komputera przy tworzeniu multimedialnych prezentacji. Każde przedszkole obejmie "opieką" jedno z pobliskich drzew i przedstawi je swoim rówieśnikom - jak wygląda, jakie ma liście, jakie zwierzęta zajadają się jego owocami i wiele innych ciekawostek. My oczywiście opowiemy o Dębie Szyszkowiaku. Przed nami dużo pracy, ale też jesteśmy bardzo ciekawi, jakie drzewa przedstawią nam partnerskie przedszkola. Zdobytą wiedzą o europejskiej przyrodzie podzielimy się z wszystkimi przedszkolakami z naszego Przedszkola.