Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpowiedzialność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpowiedzialność. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 marca 2017

Co robić w wolnym czasie?

Tak zwany wolny czas dzieci, to czas, który Żaki przeznaczają na samodzielne i indywidualne rozwijanie swoich zainteresowań. Korzystają z pomocy umieszczonych w kącikach, realizują zadania, które im najbardziej odpowiadają. 

Postanowiłam więc stworzyć dzieciom jeszcze więcej możliwości rozwijania ich pasji. W kącikach pojawiły się miejsca oznaczone symbolem "mądrej głowy".
Znajdują się w nich różnorodne zadania związane tematycznie z kącikami, po które dzieci mogą  sięgać, jeśli mają ochotę. Zadania są różnorodne - często opierają się na wyszukaniu w dostępnych w kącikach książkach pewnych informacji (bazując oczywiście głównie na obrazach), skorzystaniu z map, wykonania różnych zadań dotyczących różnych programów użytkowych na komputerze, rozwiązania zadań matematycznych, czy też doskonalenia umiejętności pisania i czytania.
Zadania mają oznaczenia koła (zadania wymagające większej pracy) lub trójkąta (zadania łatwiejsze). Dzieci mają więc wybór, po jaki rodzaj zadań można sięgnąć.
Zachęcam dzieci, by w trakcie tygodnia korzystały z różnorodnych kącików. Oczywiście decyzja należy do nich, ale też, aby zwiększyć ich samoświadomość w zakresie tego, czym się zajmowały w ciągu ostatnich dni, dzieci prowadzą tygodniową kartę, gdzie kropkami na koniec zajęć zaznaczają, z których kącików korzystały w danym dniu (nie tylko w formie rozwiązywania zadań). Jest to informacja dla nich, w żaden sposób nie podlega ona mojej ocenie, czy wartościowaniu.
Każdy dzień tygodnia ma kolor zgodny ze stosowanymi oznaczeniami w przedszkolu (np. tablica obecności, planowanie zadań it.). Symbole obrazkowe nawiązują do zawartości kącików (np. w kąciku przyrodniczym jest formikarium, stąd mrówka). Wypełnianie kart, to także okazja do nauki pisania i odczytywania dat.

Dzieci korzystają z zadań w miarę potrzeb i zainteresowań. Jeden z Żaczków odwiedził wirtualnie Luwr (przy okazji sprawdził, co to jest, gdzie się znajduje i jak jest daleko stamtąd do Szyszkowej). Inny rozpoznał rzekotkę drzewną, korzystając z dostępnych książek, odczytał i przepisał jej nazwę.
Taka forma pracy indywidualnej sprzyja rozwijaniu zainteresowań. Pozwala dzieciom nie tylko na poznanie siebie (co mnie interesuje bardziej, co mniej, nauka czego przychodzi mi łatwo, a nad czym muszę dłużej popracować), ale też wychodzi naprzeciw ich potrzebom. Ważne jest również podsumowanie tygodnia, podczas którego dzieci dokonują autorefleksji nad swoją aktywnością.




Nowe wiadomości same wchodzą do głowy ;)

Mówiliśmy ostatnio wiele o przyrodzie. Dzieci poznały gromady zwierząt (ryby, ptaki, płazy, gady, ssaki), czy niektóre gatunki drzew. Dostrzegając zalety wizualizacji, które pomagają w zapamiętywaniu różnych treści, dzieci przygotowały plansze ścienne, które porządkowały i utrwalały zdobytą wiedzę.To, co jest ważne, to fakt, że dzieci pracowały nad nimi zupełnie samodzielnie.

Na początek dzieci zostały podzielone na grupy/pary. Podział był dokonany przeze mnie, by unikać sytuacji, że pracuje się stale z jedną osobą. Dzieci w kopertach otrzymały zadania do wykonania oraz słowną instrukcję, na czym polega zadanie.

W przypadku planszy dotyczącej drzew liściastych, dzieci miały w kopertach wymieszane nazwy, zdjęcia liści i owoców wybranych drzew. Do ich zadań należało posegregowanie ich, a następnie wspólne stworzenie planszy informacyjnej. Dzieci miały też do dyspozycji "klucz odpowiedzi" - czyli informację, jakie liście i owoce pasują do danego drzewa, ale zasada była, by sięgnąć do niego dopiero po samodzielnej próbie segregacji. Wszyscy się do tego zastosowali.


 
Na koniec grupy połączyły swoje plansze, w efekcie czego powstała wspólna praca. Na zakończenie na dywanie dzieci omówiły materiał - powiedziały, jak nazywają się drzewa, jak wyglądają liście, owoce. Podsumowały też swoje samopoczucie podczas wspólnej pracy.
Informacje dotyczące gatunków drzew były częściowo dla dzieci nowe. Dzieci nabyły tą wiedzę samodzielnie, później utrwaliły ją przez opowiadanie o niej innym. Były przy tym zadowolone z pracy, a nowy - pamięciowy w gruncie rzeczy - materiał przyswoiły wręcz niepostrzeżenie :)

W podobny sposób pracowaliśmy, gdy poznawaliśmy gromady zwierząt.

Dzieci stworzyły plansze, które są wyeksponowane w sali. To, że przygotowały je samodzielnie sprawia, że materiał na nich zamieszczony, jest dla nich w pełni czytelny, a przy okazji przypomina o zdobytych wcześniej informacjach.



czwartek, 2 marca 2017

Praca w parach raz jeszcze

Praca w parach to efektywny sposób uczenia się, który przy okazji pozytywnie wpływa na relacje między dziećmi. Dzisiaj więc również sięgnęłam po tą metodę.
Media w ostatnim czasie mówiły dużo o odkryciu nowego systemu planetarnego TRRAPIST-1. Jeden z chłopców poruszył ten temat podczas zajęć, postanowiłam więc go zgłębić. Obejrzeliśmy film o tym odkryciu, rozmawialiśmy o nim. A na koniec puściliśmy wodze wyobraźni i zabawiliśmy się w "co by było, gdyby?". Co by było gdybyśmy chcieli polecieć na te planety? Musielibyśmy zbudować odpowiedni pojazd. Ciekawe kogo byśmy tam spotkali?
Od słowa do słowa i zrodził się pomysł na kolejne zajęcia. Na dzieci następnego dnia czekały koperty z trzema zadaniami:
Dzieci pracowały w parach - podział jest zawsze zwizualizowany na tablicy. Dzieci najpierw pracowały wewnątrz par (próbując przeczytać polecenia), a po upływie 5 minut (odmierzanych na specjalnym zegarze) mogły skorzystać z pomocy rówieśniczej poza parami. Jak w wielu wcześniejszych przypadkach, pomoc nauczyciela Żaczkom okazała się zbędna.
Zadanie z komputerem polegało na znalezieniu informacji, jak daleko jest z Szyszkowej do Mielca (założyłam, że tam właśnie produkowalibyśmy nasz pojazd kosmiczny :) ), a także należało wypisać miasta, przez które prowadziłaby droga. Zadanie z klockami lego polegało na zbudowaniu pojazdu, który pozwoli na dotarcie w odległe części kosmosu, a zadanie z kredkami - na przygotowaniu rysunku, jak dzieci wyobrażają sobie te planety.
Dzieci przystąpiły do pracy.

Po skończeniu spotkaliśmy się na dywanie, by omówić efekty pracy. 
Chłopcy, którzy planowali trasę, przekazali informację o liczbie kilometrów, a nawet znaleźli 3 alternatywne trasy prowadzące do Mielca. Skrupulatnie przepisali też nazwy miejscowości, przez które prowadzi trasa. Co więcej, trasę zaprezentowali też na wiszącej w sali mapie Polski.
Druga grupa zbudowała pojazd, który nie tylko doleci do układu TRRAPIST-1, ale też (o czym chłopcy samodzielnie pomyśleli) będzie mógł eksplorować planety i je badać. Chłopcy zaplanowali bowiem odczepiane minipojazdy, którymi będzie można zwiedzać planety, a także liczne mierniki, żeby móc zmierzyć temperaturę, czy wysokości oraz szczypce do pobierania różnych próbek. Na wypadek spotkania jakichś potworów, nie zapomnieli też oczywiście o mieczu. Znalazło się również miejsce na skrzynię na szaliki, gdyby się okazało, że jest tam dość chłodno.
Natomiast trzecia grupa przygotowała rysunek na temat tego, jak może wyglądać życie na tych planetach. Różnokolorowe "słońce", żółta trawa, złote niebo i istoty, które mieszkają w tęczowym zamku, a zamiast dłoni mają piękne kwiaty. Brzmi to tak zachęcająco i intrygująco, że chyba każdy chciałby się tam znaleźć!

To, co bardzo ważne, to to, że dzieci pracowały w oparciu o filary pedagogiki planu daltońskiego. Samodzielnie zaplanowały swoją pracę i ją wykonały, a także współpracowały ze sobą. 


niedziela, 19 lutego 2017

Odpowiedzialność, samodzielność...to działa!

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o sytuacji, która niesamowicie mnie ucieszyła i potwierdziła, że nauka z Planem Daltońskim naprawdę wychodzi naprzeciw potrzebom dzieci.
Wszystko zaczęło się jak zwykle w poniedziałek :). Dzieci przyszły do sali, zobaczyły, jakie zadania czekają je w tym tygodniu. Zaplanowały swoją pracę na tydzień (czyli zaznaczyły, które zadanie będą realizować w jaki dzień tygodnia). W tym tygodniu zadania były różnorodne - dzieci miały wykonać eksperyment i "zaobserwować" fale dźwiękowe (to będzie potrzebne do wyjaśnienia, dlaczego grzmot i piorun nie zawsze docierają do nas w tym samym czasie). Miały też do wykonania zadania matematyczne (dzieci samodzielnie wybierają kartę pracy spośród wielu dostępnych), krótką czytankę i ćwiczenie w pisaniu. Niektóre zadania dzieci wykonały w poniedziałek, inne zostawiły sobie na później.

We wtorek okazało się, że jedna z dziewczynek nie mogła przyjść do przedszkola na poranne zajęcia. Jednakże po południu nasze Przedszkole organizowało spotkanie dla rodziców (notabene połączone z warsztatami dla rodziców prowadzonymi zgodnie z zasadami pedagogiki Planu Daltońskiego...). Dziewczynka przyszła na zebranie z mamą i razem z dwoma innymi przedszkolakami (młodszymi od niej) spędziła ten czas właśnie w sali Żaków.

Dziewczynka weszła do sali. W tym tygodniu miała przydzielony do opieki kącik przyrodniczy. Pierwszą czynnością, jaką wykonała, było napojenie mrówek (Żaczki hodują mrówki w formikarium) oraz podlanie kwiatków. Następnie podeszła do tablicy i wykonała wszystkie zadania, jakie miała zaplanowane. Nie były to zadania łatwe, dziewczynka z liczydłem dokonywała obliczeń, czy pisała starannie literki. Przy okazji wyjaśniała pozostałym dzieciom, do czego służą różne pomoce w sali, jakie zasady obowiązują. Nie było w tym żadnej mojej zachęty, zupełnie nic! Dziewczynka wykazała się ogromną odpowiedzialnością i samodzielnością. Wyjaśniła też dzieciom zasadę działania elektrowni wiatrowej, a także przypominała o konieczności zachowania porządku w sali ("Jak skończysz bawić się, odkładasz na miejsce").

Czy gdyby dziecku po prostu kazać wykonać te zadania w wolnym popołudniowym czasie, spotkałoby się to z równie entuzjastycznym podejściem?....

Jako puenta całego zdarzenia może posłużyć dialog, jaki po wyjściu dziewczynki wywiązał się między mną a jednym z młodszych dzieci, które było świadkiem powyższych wydarzeń.
- Proszę pani, a czy jak ja będę w Żaczkach, to będę mogła mieć to samo miejsce na tablicy, co [opisywana dziewczynka]?

Chodziło o tablicę, na której dzieci planują i zaznaczają wykonanie zadań. Znajdują się na niej imiona, numery zadań, a odpowiednimi kolorami dzieci zaznaczają dni tygodnia, w których planują wykonanie zadań. Tutaj też dokonują samodzielnej oceny ich wykonania. Kolejność imion na niej jest losowa, akurat w tym roku zastosowałam klucz alfabetyczny. 
- A dlaczego Ci na tym zależy?
- Bo ja będę tak samo wykonywać wszystkie zadania! :)


wtorek, 22 listopada 2016

Świat w powiększeniu

Przygodę w Żaczkach zaczęliśmy od poznawania świata w skali makro. Poznaliśmy planety, Układ Słoneczny. Teraz nadszedł czas na mikroświat :)
Zaczęliśmy od lup. Dzieci z kącika przyrodniczego wzięły lupy i dokonały obserwacji kwiatów, mrówek, mebli, liter, ale też twarzy kolegów :).

Później udało nam się poobserwować przez lupę niewielkiego żuczka, którego później oczywiście wypuściliśmy na wolność.
Później obejrzeliśmy blat stołu za pomocą przenośnego mikroskopu. Dzieci uznały, że przypomina ciasteczko :)

Teraz przyszedł czas na naukę korzystania z mikroskopu optycznego. Dzięki pokazaniu różnych przyrządów optycznych, dzieci same zauważyły, że soczewki mogą mieć różne powiększenie.
Jeśli chodzi o mikroskop, to dzieci poznały na początek jego budowę i funkcję. Bez problemu potrafiły wskazać okular, obiektyw, stolik i śruby.
Na początek korzystaliśmy z gotowych preparatów. Obejrzeliśmy w powiększeniu ludzkie mięśnie ("To takie kreseczki!"), krew ("różowe kropeczki"), ale też mrówkę ("Jaka wielka!") oraz aparat gębowy motyla ("Jaki włochaty!).
Dzieci na swojej tablicy zadań znalazły w poniedziałek takie zadanie:


 Wszyscy przystąpili więc od razu do jego wykonania. Najpierw samodzielnie oczywiście "rozszyfrowali" obrazkową instrukcję.
A tak wyglądają efekty ich pracy:




wtorek, 15 listopada 2016

Praca z instrukcjami

Jednym z filarów pracy zgodnie z pedagogiką Planu Daltońskiego jest rozwijanie u dzieci samodzielności. Celowo nie piszę "kształcenie", ponieważ mogłoby to sugerować, że jest to cecha, w którą dzieci dopiero trzeba wyposażyć. Tak jednak nie jest, dzieci są z natury samodzielne. Niestety, zdarza się jednak, że dorośli o tym nie pamiętają lub wręcz tłamszą tą cechę - w imię źle rozumianego bezpieczeństwa, czy oszczędności czasu.
Dzieci już od najmłodszych lat mają potrzebę samodzielnego wykonywania różnych czynności. "Ja sama!", "Ja sam!" - rodzice kilkulatków słyszą to nieustannie. Nic dziwnego, zgodnie z teorią rozwoju psychospołecznego to czas kształtowania autonomii dzieci. Warto więc stwarzać im jak najwięcej okazji do samodzielnego "próbowania siebie".
Jedną z metod jest samodzielna praca z instrukcjami. Żaczki znajdują je na tablicy zadań. Tak wyglądała instrukcja do zbudowania szkieletu człowieka (a tutaj pisałam o jej wykonaniu):

A tutaj instrukcja dotycząca wykonania eksperymentu, w którym mają powstać kryształki soli.

Każda instrukcja zawiera informację o materiałach, jakie są niezbędne do wykonania zadania, a także o procedurze, którą należy stosować, by osiągnąć zamierzony cel.
To, co najważniejsze - dzieci pracują z instrukcjami samodzielnie. Najlepiej najpierw przy świetle czerwonym przez kilka minut (próba samodzielnego zrozumienia, znalezienia rozwiązania), a następnie przy świetle żółtym, gdy  aktywizuje się pomoc koleżeńska.
Dzieci radzą sobie bardzo dobrze z pracą samodzielną, choć - trzeba to przyznać - zdarza się im pytać mnie, czy robią dobrze. Na dłoń zakładam wtedy Gryzka i mówię "Pani nie ma, jestem ja. Nie znam się za bardzo na tym, co robisz. A robisz tak jak w instrukcji?" :) Celem jest zachęcenie dzieci po pierwsze do samodzielnego myślenia, po drugie do brania odpowiedzialności za efekty swojej pracy, a po trzecie do współpracy koleżeńskiej i wzajemnej pomocy. 
Rola nauczyciela polega przede wszystkim na odpowiednim i zrozumiałym dla dzieci przygotowaniu instrukcji. Wymaga to zastanowienia, przyjęcia perspektywy dziecka. Gdy dzieci zaczynają wykonywać zadanie, szybko "wychodzą" słabe punkty instrukcji! Dużo samozaparcia wymaga też powstrzymanie nawyku podpowiadania...Jednak widzę już z obserwacji, że rozwiązania, do których dzieci dochodzą samodzielnie, są dużo bardziej trwałe i lepiej przez nie zapamiętywane niż gotowe podsunięte przez nauczyciela.

Umiejętność odczytywania instrukcji, samodzielnego wyciągania wniosków, wyszukiwania informacji to jedne z najważniejszych wyzwań, jakie stoją przed współczesną edukacją. Coraz więcej mówi się o tym, że we współczesnym świecie nie nauka pamięciowa, a właśnie biegłość w wyszukiwaniu informacji jest kluczowa dla osiągnięcia szeroko rozumianego sukcesu. 



środa, 26 października 2016

Żaczki nauczycielami

Ciąg dalszy kosmicznych podróży Żaczków. Wczoraj Żaczki realizowały jedno z zadań z tablicy.


Zaprosiły do sali młodszych kolegów. To, co ważne - wszelkie działania Żaczków wynikały przede wszystkim z ich inicjatywy. Mój udział w tych zajęciach skupiał się więc głównie na dbaniu o bezpieczeństwo dzieci. Tego dnia to Żaczki były nauczycielami.
Najpierw pokazały kolegom salę, wyjaśniły na czym polega opieka nad kącikami i jak dokonuje się odczytów z wodomierza i termometru. Wszyscy goście wypróbowali siedzenie na Kanapie Zgody i poznali się ze Smokiem Gryzkiem. Wtedy dopiero nadszedł czas na przejście do sedna sprawy.
Żaczki opowiedziały kolegom o Układzie Słonecznym.  Okazało się, że potrafili posługiwać się takim słownictwem, jak "orbita", "ruch obiegowy" i "ruch obrotowy". Wymienili planety. Powiedzieli, co to jest rok. Robili to przy tym w sposób bardzo żywiołowy :)
 Później była krótka narada, jak najlepiej wytłumaczyć, skąd się bierze dzień i noc. Ustalono plan  działania i dzieci zabrały się do jego realizacji. Zaciemniły salę, z lampki zrobiły Słońce, globus posłużył za kulę ziemską.

Koledzy wysłuchali. Na moje pytania na zakończenie zajęć odpowiedzieli śpiewająco :) 
Dzięki tym zajęciom Żaczki utrwaliły sobie zdobytą wiedzę, a młodsi koledzy zdobyli nową. Do tego wszystkiego dzieci ćwiczyły umiejętności interpersonalne, opiekowały się swoim kolegą, tłumaczyły mu to, czego nie wiedział. Musiały wykazać się też cierpliwością i empatią. Pracowały zgodnie ze złotymi zasadami pedagogiki Planu Daltońskiego - zadanie wymagało samodzielności i odpowiedzialności.

piątek, 21 października 2016

Poznajemy Układ Słoneczny

Tematem obecnego tygodnia był Układ Słoneczny i podróże w kosmos. W tym tygodniu dzieci realizowały zadanie grupowe związane z tym tematem, które polegało na wspólnym zbudowaniu z piłek różnej wielkości Układu Słonecznego. Miały do dyspozycji plakat ze schematem Układu Słonecznego, obejrzały również krótki film edukacyjny na temat poszczególnych planet. 
Potrzebne były przede wszystkim piłki. Przyporządkowanie nazw planet do poszczególnych piłek było zadaniem wymagającym analizy schematu (plakatu), porównywania wielkości, intuicyjnego określania proporcji. Konieczne było porównywanie wielkości planet między sobą. 
Dzieci zgromadziły 7 piłek różnej wielkości. Największa piłka wcieliła się w rolę Słońca, brakowało więc nam jeszcze 2 kul. Jedną planetę dzieci postanowiły zrobić z plasteliny, drugą brakującą z moją pomocą wykonały z papieru.

Teraz wspólnie przyporządkowały nazwy planet do poszczególnych kul. Wymagało to też umiejętności przeczytania napisów zamieszczonych na kartkach.
Gdy każdej kuli została już przyporządkowana nazwa jednej z planet, zrobiłam krótką przerwę i zaprosiłam dzieci do zabawy ruchowej. Każdy wcielił się w rolę jednej z planet i krążył wokół Słońca :)

Żaczki bardzo szybko zauważyły, że odległość od Słońca wpływa na długość drogi, jaką mają do przebycia, chcąc okrążyć gwiazdę. Stąd już był tylko krok do wprowadzenia pojęcia "orbita" oraz wyjaśnienia, czym jest rok. Dzieci logicznie wywnioskowały, że rok na Merkurym trwa krócej, a na Neptunie dłużej niż na Ziemi.

Teraz przyszła pora na ułożenie wszystkich planet Układu Słonecznego zgodnie z ich odległością od Słońca. Dzieci sprawnie wykonały to zadanie.



Dzieci następnie zainspirowane tematyką kosmosu dały upust swojej artystycznej inwencji. Powstała więc rakieta o konstrukcji umożliwiającej lądowanie na kulistej planecie, rysunki startów i lądowań, niektórzy bawili się w loty kosmiczne, korzystając ze zbudowanych wcześniej z klocków pojazdów kosmicznych. Jeden z chłopców na moje pytanie, na którą planetę poleci narysowany przez niego statek kosmiczny, odpowiedział: "Na Marsa". Dlaczego akurat tam? "Bo chciałbym zobaczyć tam suchy lód". Mam nadzieję, że jego marzenie kiedyś się zrealizuje!