Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indywidualizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indywidualizacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 kwietnia 2017

Ciąg dalszy eksperymentu z wodnym kwiatem

Okazało się, że eksperymentowanie z wodnym kwiatem miało już swój ciąg dalszy. Jeden z chłopców zrobił to, co zamierzał - sprawdził, jak będzie zachowywał się położony na wodzie kwiat z płatkami zawiniętymi, a nie zagiętymi.
Obserwacja okazała się bardzo owocna, bo chłopca spontanicznie zainteresowały przy okazji falowania tafli wody wywołane drganiami stołu. Uderzył w miskę ołówkiem, chcąc wywołać kolejne fale. Pojawiły się oczywiście, ale przy okazji pojawił się również interesujący dźwięk. Stąd był już tylko krok do stworzenia wodnej orkiestry ;)

Różne kształty naczyń, różna wysokość słupa wody, różne "pałeczki" w użyciu i...dobra zabawa gwarantowana! Przy okazji kształcenie słuchu (który dźwięk jest niższy, a który wyższy), a także fizyka (zależność wysokości dźwięku od wysokości słupa wody).
Później jednak pojawił się kolejny pomysł: słoik + woda=założenie hodowli roślin. Fasolę już w sali mamy, co więc można posadzić? W kąciku przyrodniczym znaleźliśmy zebrane jesienią żołędzie i kasztany. Zobaczymy, co z nich wyrośnie ;)
Dzięki prowadzeniu zajęć w duchu pedagogiki planu daltońskiego, dzieci mają motywację do podejmowania własnej aktywności, rozwijania własnej ciekawości poznawczej, a także kreatywności. Jak piszą państwo Sowińscy w doskonałej książce "Od nauczania do uczenia się. Nasz plan daltoński" (właśnie ją "pochłaniam", pięknie pachnie jeszcze farbą drukarską ;) ) "autonomia prowadzi do zaangażowania, które jest paliwem dla motywacji wewnętrznej". Dając dzieciom możliwość do samodzielnego poszukiwania, organizowania własnej aktywności, stwarza się optymalne warunki do efektywnego uczenia się.

piątek, 14 października 2016

Z matematyką za pan brat

Podstawowym założeniem pedagogiki Planu Daltońskiego jest daleko posunięta indywidualizacja procesu nauczania i to nie taka "papierowa", dokumentacyjna, ale rzeczywista - realizowana podczas codziennych zajęć. Zadaniem nauczyciela jest podążanie za dziećmi, za ich pytaniami, zainteresowaniami, obszarami, gdzie wykazują ciekawość. Nie jest tajemnicą, że najlepiej przyswojona wiedza i umiejętności to takie, które wynikają z bieżących potrzeb. Przykładów nie trzeba szukać daleko :) Ileż to osób do "lekcji" gotowania prowadzonych przez mamę/tatę w domu rodzinnym podchodziło jak do przysłowiowego jeża, a przygotowywania posiłków nauczyło się w mig, gdy tylko w domu pojawiły się dzieci lub partner(ka)-smakosz(ka)? :)

W ostatnim czasie dość dużo mówiliśmy o cyfrach i liczbach. Przeliczaliśmy klocki, sumowaliśmy liczbę oczek wyrzuconych na kostkach, odczytywaliśmy temperaturę, porównywaliśmy ze sobą różne liczby, uczyliśmy się je pisać. Naturalnie pojawił się temat dodawania. Jedno z dzieci powiedziało, że "dwa i pięć" to inaczej "dwa dodać pięć". Pokazałam więc wszystkim dzieciom, jak takie działanie się zapisuje (znak "+" i "="). 

Wzbudziło to zainteresowanie dzieci. Każdy rozwiązał więc po kilka przykładów na dodawanie.

Dla niektórych dzieci było to jednak za mało :). Poprosiły o zadanie dodatkowych "zagadek". Podzieliły tablicę na pół i cierpliwie rozwiązywały zadania, wspomagając się w razie potrzeby liczydłem.
Dla niektórych i tak było to za mało. Kolejne przykłady wymyślane były już samodzielnie.
I kto powiedział, że matematyka jest trudna? :)

Trudna sztuka planowania

Wielu specjalistów uważa, że w umiejętnym planowaniu własnej pracy tkwi źródło sukcesu. Planowanie powinno być realne, zadania możliwe do wykonania - zarówno pod względem stopnia trudności, jak i czasu niezbędnego do tego, by cel osiągnąć. 
Na tablicy zadań w tym tygodniu pojawiły się następujące zadania:
Tematem tygodnia były podróże w kosmos - dzieci dowiadywały się o rodzajach statków kosmicznych, o kosmonautach, o warunkach panujących w kosmosie. Jako zadanie na ten tydzień miały więc zbudować z klocków statek kosmiczny, ale co najważniejsze - miał być to statek według własnego, oryginalnego projektu. Stąd też pierwsze zadanie polegało na wykonaniu projektu statku - rysunku, który pokazywałby, jak w zamierzeniach autora będzie wyglądać pojazd. Kolejny etap pracy to zbudowanie statku zgodnie z projektem. Trzecia faza to "dokumentacja powykonawcza" ;) - naniesienie poprawek na własnym projekcie, jeśli w trakcie budowy pojazdu nastąpiły jakieś odstępstwa od planu.
Dzieci ochoczo zabrały się do pracy.

Pomysłów było wiele - dzieci projektowały zarówno rakiety, jak i wahadłowce, czy sondy.
Następnie zabrały się do budowania własnych pojazdów.
W trakcie okazywało się, że wprowadzanie projektu w życie wymagało nanoszenia różnego rodzaju poprawek. Niektóre statki kosmiczne otrzymały nowe, nieprzewidziane wcześniej funkcje (np. dyszę do sadzenia nasion lub pobierania gleby), niektóre musiały zupełnie zmienić swój wygląd i przeznaczenie, ponieważ autor projektu uznawał, że woli budować pojazd innego rodzaju. Mieliśmy nawet wybudowaną kosmiczną koparkę, która prowadziłaby prace ziemne na innych planetach :). Dzieci budowały różne pojazdy, zmieniały też swoje projekty, dostosowując plany do możliwości.  To ważna lekcja życia.
Żaczki wykorzystywały swoją wyobraźnię, rozwijały kreatywność. Chętnie sobie też pomagały, podsuwały pomysły, inspirowały wzajemnie. Zbudowane pojazdy posłużyły oczywiście później do zabawy w kosmicznych podróżników :).